wtorek, 30 sierpnia 2011

Are you the world champion or what?

W Alykes można bez problemu wypożyczyć samochód (najwięcej jest Fiatów Panda!), skuter oraz quada. My wypożyczamy dwa rower górskie. Najpierw Stefan obiecuje, że wybierzemy krótką, lekką trasę, żeby się za bardzo nie zmęczyć. Oczywiście kończy się to na całodziennej, 40-kilometrowej wycieczce. Zainteresowanych odsyłamy do trasy na Bikemapie. Ja polecam szczególnie przekrój trasy, na którym widać, że pierwsze 10 km to wspinanie się od poziomu morza na wysokość 400 m.n.p.m (profil nie pokazuje, że było to w pełnym słońcu). Turyści skuterowo-quadowi patrzyli na nas jak na niezłych dziwaków. Ale wiemy, że to my jesteśmy po właściwej stronie mocy. Ostatecznie się o tym przekonałam, kiedy jakiś gość się przy nas zatrzymał i z wielkim zdziwieniem zapytał „Are you the world champions or what???” Nie zawsze było tak różowo. Największy kryzys przyszedł już po Navaggio, gdzie oglądaliśmy słynną plażę wraku z góry. W pełnym słońcu, o 14:00 próbując pedałować w pewnym momencie wpadłam w histerię i stwierdziłam, że nigdzie dalej nie jadę. Na szczęście pojechałam, a parę kilometrów później jedliśmy już ogromnego arbuza siedząc przy stole z lokalsami. Jeden z lepszych obiadów w życiu.
Po powrocie poszliśmy jeszcze na szybką kąpiel w morzu i na kolację w naszej ulubionej Tawernie Fantazja.
Cały dzień skończył się popijawą z właścicielem Tawerny, 80-letnim panem Denisem, o którym na pewno jeszcze napiszemy.
4 dni na Zakinthos to stanowczo za mało!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz