czwartek, 1 września 2011

Meteory pieszo

Na Zakinthos byliśmy jedynymi rowerzystami. W Meteorach jesteśmy jedynymi pieszymi turystami. Większość woli oglądać klasztory i niesamowite widoki zza szyb klimatyzowanych autobusów i samochodów. Jadąc zaszybionym pudełkiem na pewno nie zobaczylibyśmy:
1) trzech żółwi chodzących nieopodal ścieżki do St. Nikolas Anapafsas
2) człowieka idącego po linie między dwoma skałami nad trzystumetrową przepaścią!!!
3) Nowozelandczyka, który podróżuje po europie od 3 miesięcy

Na pewno nie bylibyśmy tak blisko kolejnego udaru słonecznego i nie trafilibyśmy też do restauracji Meteora w Kalambace, gdzie Stefan zjadł „swój najlepszy posiłek w Grecji”. Nie spotkalibyśmy też tylu okolicznych psów i kotów, które bardzo lubią towarzyszyć w podróży.
Co do samych klasztorów: są ładnie położone, ale w środku szału nie ma. W St. Nikolas wszędzie kamery do podglądania złych turystów, a w Great Meteoron Metamorfosis toalety lepsze niż w Esplanadzie. I minimuzeum martyrologii narodu greckiego. Mnisi zgarniają po dwa eurale za turystę, a jeśli mają ich kilkuset dziennie to mogą zrobić ładne kible.
Tu jest link do trasy.

PS. Kupiliśmy bilety na bezpośredni (!!!) pociąg do Aten. Jedziemy TRZECIĄ klasą (wtf?), a Żu już zapowiedziała, że jutro w stolicy strajkuje metro.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz