wtorek, 4 lutego 2014

El Jadida

El Jadida to taki bieda-kurort. Poza sezonem jest całkiem spoko. Na śniadanie znów jemy naleśniki z nutellą. Smażone na gazowych palnikach są dostępne w każdej przydrożnej budce.
Zwiedzanie zaczynamy od Cite Portugaise.
XVI-wieczne mury obronne, niegdyś otoczone fosą skrywają podniszczone portugalskie kamienice, kilka kościołów i synagogę oraz ogromny zbiornik na wodę. Jak Stef słusznie zauważył, jest to podróbka zbiornika na Stokach.
Po tym ostatnim oprowadza nas starszy pan. Mówi po francusku, więc rozumiemy niewiele.
Więcej czasu spędzamy na chodzeniu po samej fortyfikacji, która jest miejscem spotkań wielu par uciekających przed surowym wzrokiem dorosłych.
Między jedną ulewą a drugą spacerujemy brzegiem oceanu, samo miasto nudzi po kilku godzinach. Jak się okazuje, jest to idealne miejsce na suszenie prania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz